Cześć!
Kolejny post postanowiłam napisać o osobach niepełnosprawnych, a raczej o tym, jak wiele radości daje przebywanie z nimi.
Ostatnio miałam okazję być jako wolontariuszka w paraolimpiadzie niepełnosprawnych i myślę, że to wydarzenie dużo mi dało.
Zacznę od tego, że na tej "imprezie" było bardzo dużo ludzi chorych. Począwszy od tych którzy słabo widzą, jeżdżą na wózku inwalidzkim, chorują na autyzm, a kończąc na Zespole Downa. Byli oni w przedziale 12-60 lat. I to co mnie najbardziej zaskoczyło, to było to, że byli niesamowicie radośni i tacy kochani.
Dostałam pod "opiekę" jedną grupkę liczącą 12 osób. W momencie gdy do nich doszłam po prostu do mnie podchodzili i mnie przytulali na przywitanie. Było to dla mnie szokiem i tak mnie jakoś to poruszyło, że zamiast zwykłego "cześć" zdobyli się na ten gest.
Pewnie nie wiecie do czego chcę nawiązać. Otóż chodzi mi o to, że ludzie "zdrowi" by tego nie zrobili. Każdy jest zabiegany i nie stać go nawet na jeden uśmiech w stronę drugiej osoby. Sama nie wiem czy to wynika z tego, że boją się aby ktoś nie pomyślał o nich źle, czy po prostu mają się za kogoś, kto jest lepszy od innych i nie musi tego robić.
Cechą ludzi niepełnosprawnych jest to, że cieszą się z najmniejszych rzeczy. Są serdeczni dla innych i pokazują swoje szczęście. Nie mają siebie za kogoś lepszego oraz przekazują swą radość.
Myślę, że każdy z nas powinien brać z nich przykład. Czasem warto okazać trochę serdeczności dla obcej nam osoby, a może poprawi jej to humor.
Do następnej notki.
Roxanne.


